Piotr Chlipalski (Gliwice)

MOŻE BYŚMY TAK…

        W małym miasteczku na południu Hiszpanii raz do roku dzieje się rzecz dziwna. Jedną z lokalnych restauracji rezerwują sobie z wyprzedzeniem Brytyjczycy. I to bynajmniej nie na wieczór kawalerski. Raz do roku spotykają się tam bowiem wyspiarskie festiwale uliczne. Wybór wydawałby się odrobinę ekscentryczny, gdyby nie fakt, że w tym czasie poza nimi do Tàrregi ściąga kilkuset producentów, dyrektorów i programatorów festiwali ulicznych z całego świata.

         Dlaczego? Bo dzielni Katalończycy postanowili lata temu pomóc swojej branży teatralnej organizując dla niej festiwal-platformę i co roku zapraszają świat do oglądania tego, co ciekawego wydarzyło się ostatnio w temacie teatru ulicznego. FiraTàrrega nie tylko zaprasza, ale doradza, produkuje, w ciągu roku funkcjonując jako dobry duch dla artystów, których bierze pod skrzydła m. in. rezydencji artystycznych. Oczywiście – na iberyjskich produkcjach nie koniec, program przetykany jest zaproszonymi spektaklami ze świata, ale główny trzon to produkcje lokalne, których szansa na podbój oglądających je festiwali rośnie dramatycznie.

          Brzmi cudownie, prawda? 

          Też tak pomyśleliśmy i, jako stali bywalcy tego typu imprez, postanowiliśmy sobie z kolegą Darkiem Skibińskim (Teatr Cinema, A3Teatr, Festiwal WERTEP) podobne ciało powołać na rodzimej ziemi. Przychylne Podlasie zaproponowało miejsca, my zgodziliśmy się ogarnąć temat logistycznie i promocyjnie, jedyne czego brakowało to wsparcia finansowego – o które postanowiliśmy zawalczyć w związku z nowym, lśniącym programem ministerialnym „Rozwój sektorów kreatywnych”. 

           Stworzenie platformy prezentacji i, nie bójmy się tego słowa – sprzedaży – dla teatru offowego i ulicznego w Polsce, zaproszenie do oglądania produkcji polskiego offu wszelakich dyrektorów miejskich/wiejskich/wojewódzkich ośrodków kultury i na początek kilku przyjaciół z europejskich festiwali wydawało się całkiem sensownym pierwszym krokiem i zgadzało z większością celów wspomnianego programu. Finalnie zabrakło jednak symbolicznych dwóch punktów, a w tabelce „ocena strategiczna” przegraliśmy z kretesem z Krakowskimi Festiwalami Muzycznymi, sporą grupą producentów gier komputerowych i producentką progresywnych mebli do małych mieszkań.
           A żeby cały ten tekst nie przypominał kiepskiego pomysłu psychoterapeuty, nim wspólnie zalejemy się gorzkimi łzami, pora na odezwę.

           Może byśmy się tak złapali za ręce i spróbowali sobie nawzajem pomóc? I nie chodzi mi tu o kolejne spotkanie podczas którego stare wygi będą decydować, kogo wolno, a kogo nie wolno zaliczyć do offu, a jeszcze nie tak starzy idealiści wymyślać towarowe znaki jakości. 

           Myślę o odrobinie sensownie włożonej wspólnej energii (i środków), by o tym, co ciekawe na polskiej ulicy (alternatywie, offie, nowym cyrku) miało szansę dowiedzieć się na początek parę setek bogu-ducha-winnych-a-posiadających-na-to-środki lokalnych jednostek odpowiedzialnych za prezentację polskiej kultury rodakom. Co z kolei, przy odrobinie szczęścia (i, daj Bóg, kunsztu!) umożliwiłoby tym produkcjom niebotyczną ilość prezentacji w kraju (i daj Bóg, na świecie!). 

           Na koniec rzucam serię zaklęć: targi teatralne, showcase, międzyfestiwalowe rezydencje artystyczne i koprodukcje, pitch-of-plans, work-in-progress, abra-kadabra!

            Co Państwo na to?

 

Piotr Chlipalski, http://chlip.com/
/(od 11 lat pomysłodawca i dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Artystów Ulicy „Ulicznicy” w Gliwicach, od lat kilku głównodowodzący uliczno-muzyczno-teatralnej formacji Muzikanty (vel. Scena-C), z powodzeniem grającej na festiwalach ulicznych od Petersburga (przez Kalisz!) po wspomnianą Tarregę.)/

 

partnerzy ckis Visegrad Fund art prometheus Nyirbatorert Alapitvany Thalia Teatro Radio Centrum Kalisz
Brama do La Strady. 2015 CKiS. Wszelkie prawa zastrzeżone.