PIOTR KULCZYK
Krakowski Teatr Uliczny "SCENA KALEJDOSKOP"

TEATR ULICZNY – BIZNES CZY PASJA?

Dla tego artykułu o zabarwieniu publicystycznym, tytuł ów jest pewnie zbyt naukowy ale mimo to spróbuję zarysować powyższy "problem".  Określenie "problem" nie jest tutaj przypadkowe, ponieważ od wielu lat obserwuję zmaganie się „pasji“ z „biznesem“  w odniesieniu do teatru ulicznego (jest to swego rodzaju przeciąganie liny). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że "pasja" ma coraz mniej liny po swoje stronie, choć w ostatatecznym rozrachunku być może nie jest to takie złe. Przykładem może być osławiony "Cirque du Soleil" wyceniany obecnie na 1,5 milarda USD, a powstały z fascynacji cyrkiem i teatrem ulicznym.

Ale powróćmy z tej odległej podróży do naszych trawników, placyków, placów, rynków, ulic, na których to artyści prezentują swoją sztukę. SZTUKĘ ... no właśnie.
Pewnego razu przechodząc obok grupy artystów przygotowujących się do realizacji swojego widowiska, które notabene chciałem przeżyć, usłyszałem: "Chłopaki uwijacie się, bo jeszcze  musimy pyknąć sztukę". Być może reprezentuję pokolenie, dla którego teatr to coś więcej niż „sztuka do pyknięcia". Być może jestem małostkowy i staroświecki. Przecież świat pędzi naprzód, język komunikacji również. Mamy XXI wiek i facebook'a, na którym 15-latek pisze do mnie "Strzała nie potrzebujecie mima?". Przeżyłem spektakl - dosłownie -"pykli sztukę".
 
 Żeby nie było wątpliwości, zagrałem sporo ról w wielu spektaklach  teatralnych i do kilku z nich nie chcę wracać. Nie jestem idealny i wszystkowiedzący, wielu rzeczy wciąż nie umiem.Tak jak chirurg , który uczy się przez całe życie. Bywa, że operacja się udaje, ale pacjent umiera. Odnoszę wrażenie, że artystom jest tak samo trudno przyznać się do porażki, jak i do tego, że są artystami ( z uwzględnieniem wyjątków, które osiągają skrajności w wyżej wymienionych kategoriach).
 
No dobrze, ale jak powyższy "wywodzik"  ma się do dywagacji nad determinatami, które  jak sądzę są powodem tworzenia czegoś, co postanowiono nazywać "Teatrem Ulicznym". Tutaj dotykamy sprawy zasadniczej, która w znacznym stopniu wpływa na kreatorów "Teatru Ulicznego":

MOTYWACJA
Chcę robić to co kocham, czy kocham to, co zarobię? W ostatnich latach na fali mody żonglowania płonącymi atrybutami powstało wiele grup, które w znacznej części zaczęły nazywać się "Teatrami Ulicznymi". Polska to wolny kraj. Polacy jako obywatele mają możliowść parania się wszelakimi zajęciami. To jest piękne.

Czy w takim razie owe grupy maja prawo nazywać się "Teatrami Ulicznymi"? Prawo w Polsce nie koncesjonuje artystów ulicznych. Czy na pewno? W Krakowie, aby mogli oni wystąpić na płycie Rynku Głównego, muszą stanąć przed komisją kwalifikacyjną. Nie oceniam tego. To jest fakt. Ponawiam pytanie: czy każdemu wolno używać określenia "Teatr Uliczny"? Moja odpowiedź brzmi :TAK, ale pod warunkiem ponoszenia odpowiedzialności używania takiej nazwy.

Bardzo dobrze, że w naszym kraju są młodzi ludzie , którzy łączą się w grupy i żonglują płonącymi rekwizytami. Ale czy są Oni aktorami ? W bardzo szerokim ujęciu tematu pewnie tak, w końcu występują na scenie. Ale czy wchodząc do promu kosmicznego staje się astronautą? Dodatkowo znajduję na stronie www takiej czy innej grupy żonglerów "ogniem" zakładkę SPEKTAKLE. Są to przeważnie krótkie formy, mające znamiona pokazu plenerowego o zróżnicowanym poziomie umiejętności, trwające od 10 do 25 minut. Są grupy, które swoimi pokazami dosłownie zapierają dech w piersiach i jedyne, co przychodzi mi do głowy, to postawienie pytania "jak Oni to robią". Niestety większość to grupy, które nie powinny  raczej publicznie się prezentować ze względu na niską wartość artystyczną oraz niski poziom umiejętności. Łączy ich jednak wspólna cecha. Zarówno jedni jak i drudzy otrzymują  HONORARIA. Jeśli ktoś chce za słaby pokaz zapłacić - to jego sprawa.
 
Ale jest jeszcze jeden istotny aspekt. Aspekt edukacyjny. Publiczność  jest faszerowana niskiej jakości pokazami, które nie wnoszą niczego wartościowego. Szczytem zadufania i braku samokrytyki są warsztaty teatralne prowadzone przez tychże artystów żonglerów. Oczywiste dla mnie są warsztaty żonglerskie prowadzone przez żonglerów, ale dlaczegóż teatralne!!
Nie dajmy się zwariować. Jeśli dopuszczamy do tego typu działań  a na dodatek  płacimy jeszcze za nie, dajemy przyzwolenie na deprecjację pojęcia "TEATR", w tym przypadku "TEATR ULICZNY".
 
O ile można dywagować, czy spektakl to pokaz (choć moje zdanie w tej kwestii jest jednoznaczne), to warsztaty teatralne prowadzone przez amatorów są albo kpiną albo chęcią osiągnięcia zysków. Wygląda to mniej więcej tak, jak gdyby pomocnik budowlany ( nie ujmując niczego temu ciężkiemu i niebezpiecznemu zawodowi) postanowił robić szkolenia fryzjerskie nie posiadając w tym kierunku żadnych kwalifikacji, ponieważ bardziej mu się to opłaca.
Wiem, że żyjemy w bardzo kolorowych czasach i bardzo się z tego cieszę, ale są jakieś granice absurdu.
 
Proszę Szanownego Czytelnika , aby nie odebrał mojego głosu jako wrogiego gestu skierowanego przeciwko młodym ludziom, którzy chcą żonglować, chodzić na szczudłach, być aktorami. Ale nie od razu Kraków zbudowno. Do tego wszystkiego potrzeba zaangażowania, pracy, edukacji a przede wszystkim doświadczenia.

Edukowanie młodych ludzi, nie posiadając elementarnej wiedzy i doświadczenia w danej dziedzinie, jest jak broń chemiczna dla młodych umysłów, których później bardzo trudno oduczyć złych nawyków. Mam pełną świadomość, że zmiana sposobu myślenia  ociera się o "walkę z wiatrakami", ale jeśli nie zrobimy nic, to na pewno nie zmienimy nic.

Każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam na pytanie, co powoduje, że robi to co robi.
Pozwolę sobie tutaj przytoczyć słowa wybitnego dziennikarza Bogusława Kaczyńskiego, który powiedział, że całe życie harował  jak wół, ale nigdy nie pracował, ponieważ to co robił było i jest jego pasją.
 
Dlatego zapytam ponownie:
Chcesz robić to co kochasz, czy kochać to co zarobisz?
fot. Piotr Kulczyk
partnerzy ckis Visegrad Fund art prometheus Nyirbatorert Alapitvany Thalia Teatro Radio Centrum Kalisz
Brama do La Strady. 2015 CKiS. Wszelkie prawa zastrzeżone.